„Levante” to prawdziwa powieść drogi – przenosimy się z Poznania do Maroka, potem – w sensacyjnych okolicznościach – trafiamy do Andaluzji, by następnie zahaczyć o Kraków i wrócić do małego pueblo blanco – Vejer. Ta droga jest dla bohaterki powieści, Alicji, próbą znalezienia sensu w tak nagle zdekonstruowanym życiu, ale doskonale wiemy, że zadanie to niełatwe. To powieść pełna prostych, tnących głęboko jak skalpel zdań.

Edyta Niewińska po „Kosowie” przychodzi z „Levante” i zrzuca z nas kolejne warstwy przyzwyczajeń, stereotypów, masek, klisz, archetypów. Levante rozbiera cię, fragment po fragmencie, zdziera z ciebie wszystko, szarpie i wypluwa. Nagiego, spoconego, wyzwolonego, sensualnego, obnażonego, wolnego. Na drugim końcu świata. Tam, gdzie flamenco jest mężczyzną.

Magdalena Kasperowicz – dziennikarka, literaturoznawca, kulturoznawca, związana z Polskim Radiem, TVP Kultura i Eurozetem

Bohaterka tej książki jest jak levante – wiatr, który myli tropy i plącze myśli. Nie umie przystanąć, zastanowić się, wybrać właściwej drogi, lecz oderwana od pozornych korzeni, w które tak wierzyła, staje się chaosem, a szukając spełnienia, niesie tylko zniszczenie.

Przemysław Poznański, https://zupelnieinnaopowiesc.com

Cieszę się, że ktoś właśnie o tym napisał książkę. Od pierwszych stron wiedziałem, że chcę ją przeczytać całą, bo jej treść odbiorę osobiście. I tak też się stało, bo ja właśnie w swoim życiu trafiam na takie kobiety. Niezwykłe, ale totalnie niepoukładane. Bardzo inteligentne i wiedzące, co należałoby zrobić, aby sobie to życie ułożyć, ale kompletnie nie potrafiące podjąć decyzji, nie mówiąc już o działaniu. Oczywiście jest to zasługą mężczyzn, których spotkały wcześniej. Ojców, partnerów, a najczęściej obu. Przez spustoszenie, jakiego dokonali u tych kobiet – tak jak to jest ukazane w książce – prawie niemożliwy jest z nimi normalny związek. Ktoś nie mający rozeznania w temacie mógłby pomyśleć: „rąbnięta baba”. A przecież ona musi być fascynująca lub co najmniej intrygująca. 

Marcin Olechnowski, animator życia kulturalnego

Kosowo to opowieść stworzona z zanotowanych na gorąco wrażeń i emocji, która dojrzewa wraz z bohaterką aż do niespodziewanego finału. Kosowo czyta się jak kryminał, ale bogato obudowany psychologicznym tłem – jest to bowiem historia dochodzenia do prawdy o przyczynach, które doprowadziły do początkowej katastrofy, historia zbierania okruchów informacji, z których ostatecznie udaje się złożyć pełen obraz sytuacji. 

Przemysław Poznański,  https://zupelnieinnaopowiesc.com